2007-04-04 19:02
 Oceń wpis
   

Patrząc na rozwój systemu Linux w ciągu kilku ostatnich lat można stwierdzić, iż stał się wreszcie dojrzałym dziełem, będącym efektem wieloletniej pracy tysięcy ludzi, mogącym stanąć do rywalizacji z produktami Microsoftu, a często je przeganiając o kilka kroków w przód (np. graficzne bajery w Windows Vista, którymi zachwycał się Microsoft, były znane użytkownikom Linuksa od jakiegoś czasu). Istotne jest to, że potencjał drzemiący w systemach z pod znaku pingwina dostrzegają coraz częściej firmy dostarczające rozwiązania informatyczne. Świadczy o tym np. wydarzenie z przed kilku dni, kiedy to firma Dell zapowiedziała, że rozszerzy swoją ofertę komputerów z systemem Linux o kilka modeli notebooków i komputerów stacjonarnych.

Firmie Dell należą się gromkie brawa i dobrze, żeby inne firmy brały z niej przykład. Niestety, często się zdarza, że firmy nie dostrzegają wzrostu popularności systemów linuksowych i wypuszczając swoje produkty pokazują, gdzie mają użytkowników innych systemów niż Windows. Przytoczę np. historię, która została opisana w serwisie enterprise.linux.com. Otóż jedna z użytkowniczek systemu Ubuntu kupiła w styczniu br. laptop Compaq Presario C304NR. Po pewnym czasie użytkowania tego laptopa zaczęły się problemy z klawiaturą - klawisz spacji przestał działać, a inne klawisze nie zawsze odskakiwały. W związku z powyższym wspomniana użytkowniczka zadzwoniła do serwisu firmy Compaq i po krótkiej rozmowie z pracownikiem ogarnęło ją wielkie zdziwienie. Otóż, kiedy poinformowała go, że ma na laptopie postawiony system Linux usłyszała:

"Sorry, we do not honor our hardware warranty when you run Linux."

A teraz coś z moich osobistych doświadczeń. W listopadzie ubiegłego roku kupiłem laptop firmy ASUS z wbudowaną kamerą. Postawiłem na nim system OpenSuse 10.2, który, ku mojemu zdziwieniu, bardzo dobrze poradził sobie z instalacją większości komponentów. Z początku myślałem, że wszystko jest ok, ale wgłębiając się w testowanie funkcjonowania poszczególnych elementów okazało się, że kamera nie działa i nie został opracowany do niej odpowiedni sterownik. Trochę mnie to zdziwiło, że firma ASUS tak lekceważy użytkowników innych systemów niż Windows i nie raczyła poświęcić odrobiny czasu i wysiłku aby opracować stosowny sterownik.

Niestety, nie są to odosobnione przypadki i użytkownicy wolnych systemów pewnie jeszcze długo będą ich doświadczali. Co gorsze, taki stan rzeczy powoduje zniechęcenie potencjalnych użytkowników systemu Linux, którzy zrażają się tym, że coś nie działa i pomimo szczerych chęci ponownie instalują na swoich dyskach Windows, pod którym tego typu problemów zazwyczaj nie doświadczają... I pozostaje tylko mieć nadzieję, że producenci komputerów wezmą do siebie uwagi swoich klientów i zaczną wszystkich traktować jednakowo, a kwestię wyboru systemu operacyjnego pozostawią im samym.



2007-04-03 00:01
 Oceń wpis
   

Kilka dni temu informowałem Was o inicjatywie mającej na celu przygotowanie listu otwartego społeczności Open Source, będącego protestem przeciwko marnotrawieniu pieniędzy podatników w przetargach na oprogramowanie w urzędach państwowych.

Wspomniana wyżej petycja, kierowana do Wicepremiera Ludwika Dorna i Podsekretarza stanu w KPRM Pawła Wypycha jest już gotowa i można ją podpisać na stronie akcja.jakilinux.org.

W momencie wpisywania tej informacji pod petycją podpisało się 3230 osób i Was również gorąco do tego zachęcam :)

Tagi: linux, administracja, open source


2007-03-27 01:22
 Oceń wpis
   

Ostatnio, przeglądając zasoby sieci, natrafiłem na swoistą perełkę, o której zapewne wielu z Was słyszało, dla mnie natomiast była to zupełna nowość. Mam na myśli wspaniałą inicjatywę o nazwie Jamendo.


Jamendo to potężna baza otwartej muzyki, która zawiera obecnie ponad 26 tysięcy utworów i stale się rozrasta. Różnorodność gatunków muzycznych jakie znajdziecie na Jamendo powoduje, iż każdy znajdziecie tam coś dla siebie. Wszystkie utwory są na licencji Creative Commons, która pozwala na legalne i darmowe pobieranie, remiksowanie i dzielenie się utworami.

Użytkownicy Jamendo mogą odkrywać i dzielić się albumami, a także opiniować je lub dyskutować o nich na forum. Albumy oceniane są demokratycznie, na podstawie opinii odwiedzających. Jeśli spodoba im się twórczość jakiegoś artysty, mogą wpłacić dla niego pieniądze.



Gorąco polecam !

Tagi: muzyka, rozrywka, jamendo, creative commons


2007-03-24 00:58
 Oceń wpis
   

Nawiązując do mojego poprzedniego wpisu, polecam Wam zapoznanie się z inicjatywą mającą na celu przygotowanie listu otwartego społeczności Open Source, będącego protestem przeciwko marnotrawieniu pieniędzy podatników w przetargach na oprogramowanie w urzędach państwowych. Czynnikiem decydującym o przygotowaniu takiego listu był fakt, iż ZUS ogłosił przetarg, którego przedmiotem jest zakup 25.000 licencji pakietu biurowego Microsoft Office 2003. Dodatkowo ZUS zamierza nabyć aktualizacje systemu Microsoft Windows „do wersji najbardziej aktualnej, przez okres 36 miesięcy” oraz licencje dostępowe do serwerów Microsoft, również w ilości 25.000 sztuk. Szacowana wartość przetargu może wynieść nawet 65 mln zł.

Jest to wyraźny przypadek marnotrawienia pieniędzy podatników i wierzcie mi, że nie jest to przypadek odosobniony. Dlatego zachęcam wszystkich do włączenia się w tą inicjatywę. Więcej informacji dotyczących tego pomysłu oraz projekt listu, do którego możecie dorzucić swoje uwagi, znajdziecie na stronie http://wiki.jakilinux.org/list-otwarty-spoleczno-ci-open-source .

Tagi: linux, open source, przetargi


2007-02-20 14:50
 Oceń wpis
   

Podczas kampanii wyborczej do parlamentu i na początku obecnej kadencji, wielokrotnie byliśmy zasypywani wspaniałą wizją taniego państwa. Jak dążenie do oszczędności wygląda w praktyce chyba każdy z nas zdążył już zauważyć. Ministrem finansów nie jestem, więc idealnej recepty na realizację tej koncepcji nie przedstawię, ale pragnę skupić się na jednym ze sposobów ograniczenia wydatków na administrację publiczną, a dokładniej, na używane w urzędach oprogramowanie komputerowe. Jak powszechnie wiadomo, rynek oprogramowania w urzędach zdominowany jest przez firmę Microsoft. Koszt wyposażenia jednego stanowiska w podstawowe oprogramowanie, czyli system operacyjny i pakiet biurowy, stanowi całkiem spory wydatek i w skali całego kraju są to naprawdę wielkie pieniądze. Osobiście wychodzę z założenia, iż na informatyzacji nie należy oszczędzać, ale w tym przypadku nasuwa się pytanie o zasadność takiej polityki. Przeciętny urzędnik w swojej pracy używa pięciu aplikacji: WWW, e-mail, prezentacja graficzna, edytor tekstu i arkusz kalkulacyjny. W związku z powyższym, dlaczego nie wprowadzić do polskich urzędów wolnego oprogramowania, które swoimi możliwościami i funkcjonalność nie ustępują niczym produktom firmy Microsoft, a często nawet okazuje się zdecydowanie od nich lepsze? Jako przykładem posłużę się dystrybucją systemu linuks, jaką ostatnio znalazłem na płycie dołączonej do pewnego magazynu o tematyce komputerowej – OpenSUSE 10.2.


OpenSUSE to darmowa dystrybucja GNU/Linuksa, sponsorowana przez firmę Novell. Wywodzi się z komercyjnej dystrybucji SUSE (S.u.S.E) Linux. Dystrybucja ta jest niezwykle przyjazna nawet dla niedoświadczonego użytkownika. Prostota tego systemu widoczna jest już na etapie jego instalacja, której proces jest niezwykle intuicyjny i zaprzecza często powtarzanym opiniom twierdzącym, iż Linux to system wyłącznie dla profesjonalistów. Podczas instalacji tego systemu po raz pierwszy zetkniemy się z YaST-em, który jest kluczowy komponentem tej dystrybucji. YaST to narzędzie konfiguracyjne, za pomocą którego można dostosować do własnych potrzeb praktycznie każdy aspekt systemu, począwszy od zarządzania oprogramowaniem (dodawanie repozytoriów, instalowanie, aktualizowanie i usuwanie programów), poprzez administrację systemem (użytkownicy i ich prawa, uruchamiane serwisy, połączenia sieciowe itp.) a na konfiguracji sprzętu kończąc. Po przejściu instalacji systemu na dysku, czeka przyszłego bardzo miła niespodzianka, bowiem okazuje się, iż mamy od ręki wszystkie programy, niezbędne do pracy na typowym stanowisku urzędniczym. Przeglądając zainstalowane oprogramowanie znajdziemy m. in. wspaniały pakiet biurowy OpenOffice 2.0.4, w skład którego wchodzą: edytor tekstu, arkusz kalkulacyjny, aplikacja do tworzenia baz danych oraz program do tworzenia prezentacji. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż wyżej wymienione programy obsługują formaty programów wchodzących w skład pakietu Microsoft Office, i nie powinno być problemów z otworzeniem dokumentu tekstowego bądź prezentacji wykonanej za pomocą tego pakietu. Oprócz pakietu biurowego znajdziemy w OpenSUSE wiele innych aplikacji, przydatnych w codziennej pracy. Do dyspozycji mamy m. in. osobisty organizer, menadżer adresów, przeglądarki plików graficznych i multimedialnych, klient poczty e-mail, przeglądarkę internetową Firefox 2.0 i setki innych aplikacji przydatnych w codziennej pracy.


Powyższy opis nie jest recenzją systemu OpenSUSE, ma tylko na celu uświadomienie, iż decydując się na użycie wolnego oprogramowania w urzędzie bądź firmie, wybieramy bezpieczne i kompleksowe rozwiązanie, które w 99% przypadkach spełni wszystkie wymagania użytkownika. A co najważniejsze, mamy to wszystko za darmo. W związku z powyższym, biorąc pod uwagę, iż zakup systemu Windows i pakietu biurowego Microsoft Office to wydatek przekraczający kwotę 1000 zł, zastanawiający jest fakt, iż nikt z naszych rządzących, wzorem wielu krajów europejskich, nie wpadł na genialny pomysł wprowadzenia do polskiej administracji rozwiązań open source. Przy tak szeroko rozbudowanej administracji, oszczędności wynikające z wprowadzenia takich rozwiązań byłyby naprawdę ogromne. Ale niestety, niektórym jest to ciężko zrozumieć. I to jest właśnie nasze „tanie państwo”…

Tagi: linux, informatyka